Photo Rating Website
Strona początkowa krzyżak E36 kratki VEMA KRUS Łódź KRS fi
*krokus**kwiat**opis*

aaaahaha . XDaaaa

Temat: RUSZA V EDYCJA KONKURSU NA NAJ?ADNIEJSZ? POSESJ?
Burmistrz D?browy Tarnowskiej og?asza konkurs na naj?adniejsz? posesj? w gminie w 2009 roku. Konkurs trwa? b?dzie od czerwca do sierpnia 2009 r. To ju? V edycja. Dla w?a?cicieli najpi?kniejszych posesji przewidziane s? nagrody.

Celem konkursu jest zach?cenie mieszka?ców do poprawy stanu czysto?ci, ?adu i porz?dku, a tak?e estetyki poszczególnych posesji. Chodzi tak?e o u?wiadomienie mieszka?com, ?e stan ich otoczenia ma bardzo istotny wp?yw nie tylko na ich samopoczucie, ale równie? na atrakcyjno?? gospodarcz? i turystyczn? naszego miasta. Poprzez konkurs organizatorzy chc? zach?ci? ludzi do wspó?pracy, a tak?e do zdrowej konkurencji. Licz? na to, ?e mieszka?cy miasta b?d? podgl?da? ciekawe i oryginalne rozwi?zania i wprowadza? je u siebie.

Warunkiem udzia?u w konkursie jest pisemne zg?oszenie obiektu w terminie od 1 do 30 czerwca 2009 roku w sekretariacie Urz?du Miejskiego w D?browie Tarnowskiej, pokój nr 1.


Pi?cioosobowa komisja, oceniaj?c wszystkie posesje b?dzie bra?a pod uwag? nast?puj?ce kryteria:



• czysto??, ?ad i porz?dek na terenie ca?ej posesji,

• ogród kwiatowy w tym ró?norodno?? kwiatów,

• ró?norodno?? krzewów,

• zadrzewienie,

• dodatkowe elementy architektury ogrodowej,

• ogólne wra?enie.

Serdecznie zapraszamy !


Źródło: forum-dt.pl/viewtopic.php?t=63



Temat: Marudnik 2008
no u mnie tez wiosennie.. krokusy kwitna, pszczółki tarzaja sie w pyłku kwiatowym Swoja droga ciekawe skąd wiedza ze akurat u mnie jest kwiat jakis


madziaro - miesiąc czy nie.. ale twoj opis prawde mówi wiec glowa do góry
Źródło: f451.pl/forum/viewtopic.php?t=2755


Temat: Marzeniec
Dzień Dobry. Przeglądając [czytając] wiersze na forum, tak się jakoś złożyło, że ów Pani tekst przykuł moją szczególną uwagę. Być może stało się tak z racji tytułu. Wydaje mi się, że w pewnej mierze ma on w sobie coś z baśniowego słowotwórstwa Leśmiana. Pani "Marzeniec" to ukuty emblemat, którego składowymi mogą być np. kaczeniec + marzenie? Czyli: to takie kwietne marzenie? Jeśli zagłębić się dalej, w warstwę słowną Pani liryki, nie mogę się oprzeć wrażeniu, iż zza strof przebijają konotacje znane mi z twórczości innej wielkiej celebrytki polskiej poezji, mianowicie M. Pawlikowskiej -Jasnorzewskiej, ale tej 'wczesnej', z tomu ' Niebieskie migdały'. W obu wymiarach wrażliwości, zarówno Pani jak i jej, można się z łatwością doszukać ewidentnej synergii poetyckiej, pewnego współbrzmienia, sprowadzającego się do zwiewnego i typowo kobiecego opisu świata. Czy też raczej indywidualnego i osobistego jego tłumaczenia.
Żeby się, że tak powiem, upewnić, zapoznałem się z innymi Pani wierszami i ta reguła mojej recepcji, odbioru tegoż poezjowania potwierdza się :)
Ogólnie rzecz ujumując, jako że po tak krótkim pobycie na tym forum nie sposób wyprowadzać daleko idących uszczegółowień, rezonans tej liryki jest nad wyraz obiecujący i z przyjemnością będę śledzić jego rozwój.
W każdej opinii winny się chyba również pojawić również pewne, że się tak wyrażę, uwagi krytyczne. Nie mam zbyt wielu zastrzeżeń natury formalnej, jednak myślę, że można się tu pokusić o pewne 'wskazania', czy też spostrzeżenia [bo nawet nie rady], które nasunęły mi się w czasie lektury, 'zgrzytnęły' etc.
No dobrze, więc może po kolei:
- góry przenosić nim będę ku tobie - myślę, że w tym miejscu warto jednak pokusić się o taką konstrukcję frazy, która pozwoliłaby wyeliminować zbędne doprecyzowanie - 'nim', np.
którym przenosi się góry ku tobie itp., kwestia ponownego przemyślenia sprawy
- tak byśmy mogli się spotkać
na rozfioleconej krokusami łące - neologizm rozfiolecony jest niewątpliwym atutem tej konstelacji słownej
- kimkolwiek mi się odnajdziesz
gdziekolwiek mi się rozpoznasz - mimo iż słowna kreacja potrafi wciągać, w tym punkcie zastanowiłbym się jeszcze nad jej celowością, zważywszy, że zabiegi te schynchronizowane są z powtórzeniową wstawką 'mi', całość sprawia wrażenie lekkiego przesytu i przerostu konceptu nad przekazem.
- wraz z topniejącymi śniegami
odsłonię się cała
krok po kroku
centymetr po centymetrze - w tym momencie, nadsłowiem zdaje się być owo ukazywanie faz i progresyjności 'odsłony' podmiotu na adresata. Wydaje mi się, iż równie dobrze ową stopniowość można by przedstawić za pomocą jednego przysłówka, jednej konstrukcji, zwłaszcza 'centymetry' w moim odczuciu zdają się być problematycznymi i nieprzystająco powszednimi atrybutami wypowiedzi PL'a.
- strzeż się utonąć w barwinkach mych oczu
bo głębia kwiatu wciąż jest niepoznana - motyw 'tonięcia' jest nazbyt wyeksploatowanym toposem w poezji, więc pod rozwagę można by w tym miejscu przydać jakiś inny czasownik. Zamiast strzeż się utonąć, może wystarczyłoby krótsze: 'Strzeż się barwinek' i oczywiście zamiast archaicznego 'mych' lepsze wydaje mi się 'moich'. Zamykając swoje wywody, dorzucę na koniec, że naprawdę jestem pod wrażeniem innowacyjnego spojrzenia i pomysłowości kryjącej się w Pani liryce, która nie dość że podczas czytania zatrzymuje i na przemian porusza, jest umiejscowiona w jakiejś niesamowitej sensualistycznej aurze. Myślę, że jak każda, i ta poezja będzie ewoluować, mam nadzieję, że we właściwym kierunku:). Pozdrawiam.
n.
Źródło: forum.erynie.pl/viewtopic.php?t=4067


Temat: Pułtusk 28.12.2002
Obiecałem, więc wypełniam. Wkrótce w serwisie będą jeszcze zdjęcia.

NAPOLEON W PUŁTUSKU

"Gdy odbywał przegląd 5 korpusu, żołnierze krzyczeli:
- Papa, chleba!
Nie rozumiał Napoleon, co to jest "chleba", dopiero przywołali kapitana Falkowskiego, aby go po polsku nauczył, jak odpowiedzieć: "nie masz chleba". Nauczył się też prędko tego Napoleon, a gdy wojsko maszerowało koło niego i krzyczeli żołnierze: "Papa, chleba!", on się obraca z uśmiechem i odpowiada im po polsku:
- Nie masz chleba!
Wówczas oczarowani żołnierze krzyczeli:
- Vive l'empereur!"
Taki opis wydarzeń związanych z bitwą pod Pułtuskiem, pozostawił nam Jakub Kierzkowski, oficer sztabu 5 korpusu marszałka Lannes'a, a pięknie o tym opowiedział Andrzej Nieuważny, który komentował przebieg widowiska historycznego "Napoleon w Pułtusku" dla zebranych na najdłuższym w Europie rynku widzów. U schyłku 2002 roku nikt, co prawda, na pułtuskim rynku nie wołał "Papa, chleba", natomiast na pewno nie brakowało okrzyków "Vive l'empereur!"
Sto dziewięćdziesiąt sześć lat po tym, jak wojska marszałka Lannes'a i generała Bennigsena stoczyły ze sobą zacięty bój, 28 grudnia, z inicjatywy Ośrodka Studiów Epoki Napoleońskiej, w Pułtusku odbyła się impreza mająca przypomnieć o tych wydarzeniach mieszkańcom tego niewielkiego miasta. Po raz pierwszy do Pułtuska zjechały odziały mundurowe zajmujące się rekonstruowaniem bitew z czasów epoki napoleońskiej. Może jeszcze niezbyt liczne, ale sprawiające dobre wrażenie ze względu na swe wyszkolenie i umundurowanie.
Widowisko rozpoczął wjazd na rynek Szwadronu Pierwszego Pułku Szwoleżerów Gwardii dowodzonych przez Mirosława Miaczyńskiego. Wśród nadspodziewanie licznie zgromadzonej widowni ciechanowskie szwoleżery wzbudziły znaczny podziw, czego nie da się rzec o piechocie z innych grup mundurowych, która z pogardą przyglądała się konnym, od czasu do czasu spluwając ukradkiem. No cóż. Jak widać zaszłości historyczne wciąż nie wygasły.
Dwa wieki temu, Józef Szymanowski, oficer sztabu marszałka Davouta, pisał że do "Piulstuka" - jak zwali Francuzi Pułtusk, "brnęliśmy w błocie po kolana, o którym długi czas wspominali francuscy żołnierze" i "mieliśmy tam dość żywe spotkanie z Moskalami, gdzie im kilka sztuk armat i kilkaset niewolnika zabraliśmy". Realia bitwy, która odbyła się dwieście lat temu i u schyłku 2002 roku różniły się nieco. Błoto, szarugę oraz padający deszcz i śnieg zastąpiła piękna zimowa aura i dający się nieco we znaki mróz. Nie brakło jednak rosyjskiej artylerii, która głośną kanonadą rozpoczęła bitwę wspierając piechotę stojącą w centrum pułtuskiego rynku ostrzeliwującą zbliżających się wolno francuskich woltyżerów.
"Rosjanie" reprezentowani między innymi przez wojenno - historyczny klub "LIRA" - z Białorusi ruszyli do ataku zagrzewani marszami z epoki, którymi uraczyła zebranych orkiestra ze Słonima pod batutą Mikhaila Kharchanka. Początkowo wojska rosyjskie stawiły bardzo zacięty opór nielicznym jeszcze oddziałom farancusko-polskim, jednak w miarę upływu czasu coraz to nowe grupy mundurowe pojawiały się na polu bitwy, zmuszając Rosjan do ustąpienia z wcześniej zajętych pozycji. Szalę zwycięstwa w końcu przeważyły: I Batalion Artyleryi Pieszey Xięstwa Warszawskiego pod dowództwem Piotra Czerepaka, 2 Pułk Piechoty II Batalionu Kompanii Fizylierów pod dowództwem Michała Zaremby, 1 Pułk Piechoty Legii Nadwiślańskiej pod dowództwem Andrzeja Ziółkowskiego, Oddział Legii Nadwiślańskiej pod dowództwem Piotra Zalewskiego oraz Pułk 2 Piechoty Xsięstwa Warszawskiego, Kompania Woltyżerów 2-go Batalionu pod dowództwem Przemysława Decewicza. Zwycięstwo sił francusko-polskich było pełne, choć może nie do końca przekonujące. Zresztą podobnie jak przed laty.
Po bitwie, podczas której nie zabrakło brania jeńców i wynoszenia rannych na tyły, wszyscy niecierpliwie oczekiwali przybycia samego cesarza. Przed frontem budynku, który przed niemal dwustu laty przez kilka dni gościł samego Napoleona zebrali się ustrojeni w ubiory z epoki mieszkańcy Pułtuska i przybyli na widowisko goście. Po chwili oczekiwania, którą wypełniał swymi opowieściami o czasach empire'u Andrzej Nieuważny, zajechał cesarz w asyście ciechanowskich szwoleżerów. Owacyjnie powitany przez zebranych mieszczan pozdrowił z balkonu domu, w którym dano mu gościnę zebranych widzów i wojsko. Pięknie przyjęty przez władzę miejskie Pułtuska dokonał następnie przeglądu wojsk. Okrzykom "Vive l'empereur!" nie było końca.
Po krótkim pobycie w mieście cesarz wsiadł w dwukonny powóz i w towarzystwie inicjatora całego widowiska, dyrektora OSEN Krzysztofa Ostrowskiego, wyjechał z pułtuskiego rynku... A właściwie wyjechać usiłował, bo na przeszkodzie stanęła mu Maria Walewska, która rzuciła się cesarzowi na szyję i za nic nie chciała z Pułtuska wypuścić. Obdarowana kwiatami ustąpiła w końcu, a ta symboliczna scena na długo zapadnie w pamięć mieszkańców miasta. Warto dodać, że w rolę pięknej Polki wcieliła się jedna z pułtuskich licealistek, laureatka Konkursu na odtworzenie postaci Marii Walewskiej, którego finał miał miejsce w Pułtusku w połowie grudnia.
Widowisko "Napoleon w Pułtusku" chyba na stałe zagości już w kalendarzu kulturalnym miasta nad Narwią. Jak zgodnie zauważyli organizatorzy tegoroczna impreza wzbudziła znacznie większe zainteresowanie mieszkańców Pułtuska, niż to miało miejsce w roku ubiegłym. Mimo pewnych niedociągnięć organizacyjnych (sama bitwa nasuwała trochę na myśl słynne napoleońskie "Rozpocząć bitwę, a potem się zobaczy...", a kończący imprezę występ gości z Białorusi odbył się niestety bez widowni) impreza okazała się udana. Może jeszcze nie na miarę tych organizowanych w Lipsku, Marengo czy pod Borodino, ale może już za rok?
Na pewno jednak w Pułtusku nikt nie miał powodów wołać: "Papa, chleba!" Organizatorzy uraczyli uczestników i gości bigosem, grzanym piwem oraz obiadem w barze "Okruszek", który chyba po raz pierwszy w swej historii przeżył tak wielki najazd gości. Cóż, na koniec wypada jeszcze rzec: do zobaczenia za rok!
Źródło: forum-muzyczne.net/index.php?showtopic=3400



haha . XD

Designed By Royalty-Free.Org